27.02.2012

There is no place like home.

Jestem Malwina.
Jestem Malv.
Jestem Ona.
Jestem Ty.
Jestem Ja.

Dobija mnie fakt, ile w świecie znajduje się dwulicowości. Z pozoru prawdziwi i szczerzy przyjaciele potrafią odwrócić się do ciebie plecami i zjechać tak, że nieraz sam nie możesz się podnieść. Forma znęcania psychicznego? A potem wszyscy dziwią się, że masz zrytą psychikę. To boli. Boli, bo wykorzystują to, że im ufasz, że się do nich przywiązałaś. Gorzej, kiedy znają twoje sekrety. I są na tyle chamscy i okrutni, żeby ujawnić je całemu światu. Spotkałam się z tym wiele, wiele razy. Wcale nie miłe uczucie. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Nie mogłam spokojnie przejść po korytarzu szkolnym. A oni jeszcze stali, śmiali się i wytykali palcami. Znasz to? Nic nowego. W tym przypadku najlepszym rozwiązaniem byłoby nie ufać nikomu i być bardzo ostrożnym w kontaktach z innymi. Ale jak to tak? Można tym zranić tych, którzy ufają ci bezgranicznie, a ty w zamian dajesz im lekką podejrzliwość. Chociaż w sumie jest to całkiem uzasadnione, o ile wiedzą o sytuacjach z przeszłości. Jednak to i tak może zaboleć, a czasami nawet spowodować utratę dość bliskiej osoby. Hmmm...
  Żadnego morału z tego nie ma. Z weną jest tak, że potrafi uciec, kiedy chce. Mi właśnie zwiała. Nienawidzę kończyć w połowie, ale już lepsze to niż ciągnięcie dalej czegoś, co wychodzi bez sensu. 

"Runaway from the river to the street. And find yourself with your face in the gutter.
You're a stray for the salvation army. There is no place like home, when you got no place to go."
~Green Day - Viva la gloria (little girl).

W krainie nigdzie-nigdzie.

 Jest takie Coś. Coś działa jak środek odurzająco-uzależniający. Kiedy tego Czegoś nie ma, mam ochotę dać sobie kulkę w łeb. Właściwie do tej pory nie wiem dlaczego. Strasznie mi Tego wtedy brakuje. Zaczynam czasem miewać schizy. Jakiś taki lęk, nie wiem przed czym. A kiedy Coś już się pojawia, następuje seria euforystycznych odruchów. Śmieję się do wszystkiego, co mnie otacza. Nawet jestem dziwnie roztrzepana; ludzie muszą dwa razy powtarzać pytanie, żebym na nie odpowiedziała. Dostaję jakichś drgawek. Nie myślę. Nawet czasem nie potrafię sklecić sensownego zdania. Serce mi bije jak cholera. A potem... wszystko mija. Po każdym takim "odlocie" chcę więcej i więcej. Wiem, że powinnam z Tym skończyć. Wiem, ale nie potrafię. Chyba nawet nie chcę. Lubię te wszystkie odczucia, które wtedy mam. To mnie tak jakoś trzyma. Trzyma i nie puszcza. Jak kołdra w poniedziałkowy ranek. Hmm. 
   Właściwie nie powinnam tego nazywać Czymś, tylko Kimś. Bo to jest człowiekiem, chodzi po świecie i ma zielone oczy.

"Wiem o tym wszystkim, ty chyba też wiesz. I choć nie płaczę przy tobie, coś między nami jest.
Uśmiecham się do siebie trochę tajemniczy. Znów pytasz, o czym myślę, odpowiadam, że o niczym."
~Luxtorpeda - Autystyczny.